Sranie w banie zarządzanie …
Pracujemy sobie spokojnie nie wprowadzając nerwowej atmosfery w firmie … Dzielimy się pracą i nie przeszkadzamy sobie - “tydzień na tydzień” Ja mam spokojnie rozplanowany terminarz i radzę sobie spokojnie. Owszem bywają sytuacje kiedy “gwiazda” wpadnie do firmy i chce już z pianą na ustach
- ja zachowuje spokój i mówię - “Pana/Pani zlecenie jestem w stanie wykonać za 1-1.5 godziny i wcześniej się nie uda. Krótka dyskusja klient wymięka i jest mój
Mój wspólnik postępuje zgoła inaczej:
- wspólnik ” za 15 minut praca będzie do odbioru, już się zabieram” - klęka na kolana - klient jest górą i sra na wspólnika (poprostu ma go w dupie)
- klient “a czy dostanę rabat? ”
- wspólnik “tak oczywiście 15% się należy jak psu buda” - qrwa jego mać - moja praca poszła w pisdu
Wpada “gwiazda do firmy” :
- gwiazada - “mam plik ale trzeba w nim dokonać zmian”
- wspólnik - “tak zaraz pomożemy tylko spojrzę co to jest” - pierdoli się z tym circa 2 godziny - klient zleca pracę której wartość przekracza 3.60 złotych - w tym czasie pracownicy wykonują pracę na jutro rano o wartości 7000 złotych i każdy przydał by się do roboty.
TERAZ INNE SPOTKANIA Z PRACĄ:
Mam wolne … hihi bo to nie mój tydzień. Wracam z moją ukochaną żoną od znajomych i jadę tak żeby przejechać przed oknami firmy - PATROL ![]()
Jest godzina 23.40 i co widzę …
firma działa wspólnik zapierdala - dlaczego????? Bo żona mu nie pomaga a w domu ma przejebane - zawsze go woła “Maaaaaarian, Maaaaarian weź to zrób, odwieź kogoś, kup mi lody. Też bym spierdalał od niej daleko bo ONA jest:
- infantylna
- nie inteligentna
- pruderyjna
- totalny zaścianek
- zazdrosna do bólu
…. chyba wystarczy - jak to przeczytasz znaczy że lepszyś od Pudziana.
